Serce pełne miłości smutnej niosę – Tadeusz Gajcy

„Leży Gajcy przysypany ziemią. Już na wieki dwudziestodwuletni” – Czesław Miłosz

Nie ma takiego języka, którym można oddać pełnię grozy wojny, klęskę humanizmu, przerażenie wywołane brutalnością przeżyć, nieustanny strach o życie, spotkanie ze śmiercią drugiego człowieka. Mimo to wielu pisarzy próbowało zmierzyć się z tymi traumatycznymi doświadczeniami. Wśród nich był Tadeusz Gajcy.

Tadeusz Gajcy urodził się w jednej z najuboższych dzielnic Warszawy w 1922 roku. Żył jak jego rówieśnicy – intensywnie i twórczo, w swojej poezji przeczuwając nadchodzącą śmierć. Razem z takimi poetami jak Krzysztof Kamil Baczyński czy Zdzisław Stroiński, Gajcy należał do pokolenia Kolumbów – poetów urodzonych około roku 1920, których życie i twórczość zdominowała okupacja, wojna i przedwczesna śmierć.

Jego talent literacki dostrzeżono już w szkole powszechnej.

Maturę zdał już podczas wojny w 1941 roku, a następnie rozpoczął studia polonistyczne na tajnych kompletach na Uniwersytecie Warszawskim. To właśnie podczas studiów poznał Zdzisława Stroińskiego, poetę, wówczas studenta prawa, który wprowadził go do konspiracji.

Po wybuchu wojny zgłosił się do władz wojskowych z prośbą o wcielenie do armii, ale otrzymał decyzję odmowną. Nie mogąc walczyć za sprawą Leona Zdzisława Stroińskiego, także poety, Gajcy związał się ze środowiskiem „Sztuki i Narodu”, przejmując obowiązki redaktora czasopisma w 1943 roku.

W 1943 r. ukazał się tom jego wierszy pt. „Widma”., nastąpiło wydarzenie, które bardzo wpłynęło na postawę i życie Gajcego – podkreślał Lesław Bartelski. – Mianowicie 25 maja, z samego rana, trzech młodych poetów: Zdzisław Stroiński, Wacław Bojarski i właśnie Tadeusz Gajcy poszli złożyć wieniec pod pomnikiem Kopernika.

Taki czyn nie mógł obejść się bez konsekwencji. Stroińskiego i Bojarskiego aresztowano. Gajcemu udało się zbiec. Bojarski został postrzelony w wątrobę i zmarł po kilku dniach. Stroiński trafił na kilka miesięcy na Pawiak, wypuszczony po usilnych staraniach rodziny i przyjaciół.

W trakcie Powstania walczył na Starym Mieście. Zginął prawdopodobnie 16 sierpnia 1944 roku razem ze Zdzisławem Stroińskim.16 sierpnia 1944 w domu, który zajmowali Gajcy ze Stroińskim, Niemcy użyli gazu działającego jak dynamit, wysadzając budynek. Ciało poety zostało ekshumowane przez rodzinę wiosną 1946 r. Ustalono, że zginął na skutek uduszenia pod zwałami gruzu. Został pochowany w kwaterze powstańczej na wojskowych Powązkach. Pośmiertnie odznaczono go Krzyżem Walecznych.

A tak poetę wspominała przyjaciółka – Zofia Orszulska „Był to chłopak wyjątkowego uroku –. – Niezbyt wysoki, świetnie zbudowany, bardzo ruchliwy i nawet wbrew tej swojej twórczości, która sięgała do katastrofizmu, tryskał humorem, wdziękiem”.

Wiersze Gajcego pełne były grozy, apokaliptycznych wizji, poczucia absurdu i makabrycznej groteski. Młody poeta często wykorzystywał motywy oniryczne szukając dobrej formuły dla oddania (nie)realności świata okupacji, w którym przeżywał młodość.

(…) Nigdy dalej niż jawa i sen.

Nigdy więcej. Nad kwiatów orszakiem

rozchylonych płomieniem trojakim

stoję czujny. Ptaka płynny cień

wprost weselny — wita słowo pierwsze,

gdy wpatrzony w malejący pocisk

snu zbrojnego — unoszę jak serce

chmurny pejzaż upartej młodości. (…).

[Tadeusz Gajcy, fragment wiersza „Wstecz”]

Gajcy za życia zdążył wydać dwa tomiki poezji.

Wyrazem bardziej współczesnego zainteresowania poezją Gajcego była wydana przez Muzeum Powstania Warszawskiego w 65. rocznicę śmierci poety płyta „Gajcy!”. Teksty Gajcego zaśpiewali na niej m.in. Kazik, Pogodno, PustkiŻywiołak, Kawałek kulki. Zachęcamy do wysłuchania utworów poety:

Wiersz Gajcemu poświęcił  też Czesław Miłosza. We fragmencie utworu „Ballada”, w którym pojawiają się wersy:

„Leży Gajcy, nigdy się nie dowie
Że warszawska bitwa zeszła na nic.
Barykadę na której umierał
Rozebrały popękane ręce.
(…)
– Mówią synku, że wstydzić się trzeba,
Że niedobrej broniłeś ty sprawy,
A ja nie wiem, niechaj Bóg osądzi
Kiedy z tobą rozmawiać nie mogę.”